Potężne gradobicie na Warmii. Dlaczego w Lubominie spadł tak duży grad?

Mieszkańcy Lubomina na Warmii przeżyli w czwartek wieczorem wyjątkowo gwałtowną burzę z intensywnym gradobiciem. Według relacji świadków hałas uderzających brył lodu był tak silny, że przez kilka minut trudno było usłyszeć cokolwiek poza odgłosem gradu uderzającego o dachy, okna i samochody. Zjawisko było związane z przejściem bardzo aktywnej komórki burzowej rozwijającej się w warunkach dużej chwiejności atmosfery i silnego uskoku wiatru.

Burzowy front nad północną Polską

6 sierpnia przez północną i centralną Polskę przemieszczała się strefa burz związana z napływem chłodniejszego powietrza z północnego zachodu. Nad krajem utrzymywała się wcześniej masa bardzo ciepłego i wilgotnego powietrza, a temperatury w wielu regionach przekraczały 30°C. Taki kontrast termiczny sprzyjał gwałtownemu rozwojowi chmur burzowych Cumulonimbus.

Prognozy na ten dzień wskazywały możliwość wystąpienia burz z gradem, opadami do 35–45 mm oraz porywami wiatru dochodzącymi lokalnie do 100 km/h. Ostrzeżenia drugiego stopnia przed burzami obejmowały m.in. województwo warmińsko-mazurskie.

Skąd bierze się tak duży grad?

Grad powstaje wewnątrz chmury burzowej, gdy silne prądy wstępujące unoszą krople wody powyżej poziomu zamarzania. Tam zamarzają one na niewielkich jądrze lodowym. Następnie bryła lodu wielokrotnie opada i ponownie jest unoszona przez prąd wstępujący, obrastając kolejnymi warstwami lodu.

Aby grad osiągnął średnicę kilku centymetrów, potrzebne są:

- bardzo silne prądy wstępujące – często przekraczające 20–30 m/s,

- duża zawartość wilgoci w dolnej troposferze,

- znaczna chwiejność atmosfery (wysokie wartości energii CAPE),

- odpowiedni uskok wiatru, który pozwala burzy utrzymać uporządkowaną strukturę i wydłuża jej czas życia.

W takich warunkach pojedyncza komórka może przekształcić się w superkomórkę burzową – typ burzy szczególnie sprzyjający powstawaniu dużego gradu.

Dlaczego właśnie Warmia?

Warmia znalazła się w strefie, gdzie gorące powietrze zalegające nad krajem zaczęło być wypierane przez chłodniejszą masę napływającą z północnego zachodu. Na styku tych mas powietrza dochodzi do wzmożonego wznoszenia, co często inicjuje najsilniejsze burze.

Dodatkowo w czwartek nad północną Polską występowały korzystne warunki dla organizacji burz – zarówno pod względem chwiejności, jak i pionowego uskoku wiatru. To właśnie dlatego prognozy wskazywały pas największego zagrożenia od Warmii przez Kujawy i Wielkopolskę po Dolny Śląsk i Opolszczyznę.

Grad większy niż zwykły „letni opad”

W relacjach z Lubomina pojawiają się informacje o bardzo intensywnym gradobiciu, które trwało kilka minut i powodowało uszkodzenia roślin oraz drobne szkody materialne. Takie zjawiska różnią się od typowych letnich opadów gradu nie tylko wielkością brył lodu, ale przede wszystkim ich gęstością – w krótkim czasie może spaść ogromna liczba gradzin, tworząc miejscami kilkucentymetrową warstwę lodu.

Co dalej z pogodą?

Przejście frontu oznacza stopniowe ochłodzenie w północnej części kraju, jednak w kolejnych godzinach burze przesuwały się dalej na wschód i południowy wschód Polski. Nadal możliwe były lokalnie silne opady, porywy wiatru oraz grad, choć największa aktywność burzowa stopniowo opuszczała Warmię i Mazury.

Duży grad jest jednym z najbardziej niszczących zjawisk towarzyszących burzom konwekcyjnym. Choć występuje lokalnie i zwykle trwa krótko, jego skutki mogą być bardzo kosztowne – od uszkodzonych dachów i samochodów po straty w sadach i uprawach. Burza nad Lubominem jest kolejnym przykładem, jak szybko w warunkach letniej chwiejności atmosfery spokojna pogoda może przejść w zjawisko o charakterze niemal nawałnicowym.

Zobacz: Gdzie jest burza? Bądź na bieżąco z prognozą pogody

Udostępnij artykuł