Kiedy przyjdzie wiosna? Nasz synoptyk odpowiada
Do kalendarzowej wiosny jeszcze daleko, a krajobraz w wielu regionach Polski wciąż przypomina pełnię zimy. Zdecydowana większość kraju pozostaje pod pokrywą śnieżną, a miejscami jej grubość jest imponująca. Najwięcej śniegu zalega w górach. Na szczycie Śnieżki pokrywa śnieżna osiąga 76 cm, a na Kasprowym Wierchu aż 95 cm. Sporo białego puchu utrzymuje się również na północy kraju – w województwach pomorskim oraz warmińsko-mazurskim leży średnio od 20 do 30 cm śniegu. Zdecydowanie łagodniej zima przebiega w zachodniej i południowo-zachodniej Polsce, tam pokrywa śnieżna występuje jedynie w płatach lub ma charakter śladowy.
W ostatnich latach przyzwyczailiśmy się do łagodnych, często bezśnieżnych zim. Nic więc dziwnego, że wielu z utęsknieniem wypatruje pierwszych wyraźnych oznak wiosny. W przestrzeni medialnej pojawiały się prognozy sugerujące, że tegoroczne mrozy mogą utrzymać się nawet do połowy marca. Warto jednak pamiętać, że im dłuższy horyzont prognozy, tym większe ryzyko jej niedokładności. Początek meteorologicznej wiosny ma miejsce 1 marca, ale to co interesuje nas bardziej to wiosna termiczna, która zaczyna się wtedy, gdy średnia dobowa temperatura powietrza przekracza +5°C. Wiele wskazuje na to, że takie wartości mogą pojawić się już w nadchodzącym tygodniu, zwłaszcza na południowym zachodzie kraju.
W okresie wiosenno-letnim kluczową rolę w kształtowaniu pogody w Europie odgrywają dwa rozległe układy baryczne: Wyż Azorski oraz Niż Islandzki. Ich wzajemne oddziaływanie sprzyja dominacji zachodniej cyrkulacji powietrza, która przynosi nad kontynent łagodne, wilgotne masy powietrza znad Atlantyku. Obecne prognozy wskazują, że w najbliższych dniach zaznaczy się wpływ Wyżu Azorskiego, który klinem sięgnie nad południowe regiony Polski, umożliwiając napływ cieplejszego powietrza z zachodu. W efekcie czekają nas roztopy, a temperatura pod koniec tygodnia może wzrosnąć nawet do +15°C na zachodzie, w centrum i na południu kraju.
Nie oznacza to jednak definitywnego końca chłodów. Początek marca może przynieść jeszcze epizody spływu arktycznego powietrza z północy. Takie fale chłodu są charakterystyczne nie tylko dla zimy, ale również dla wczesnej wiosny w naszej części Europy. Nie bez powodu w polskiej tradycji funkcjonują powiedzenia „w marcu jak w garncu” czy „kwiecień plecień”. Co więcej, także w maju regularnie dochodzi do napływu chłodniejszego powietrza, najczęściej z północnego wschodu. Zjawisko to, znane jako „zimna Zośka” oraz „zimni ogrodnicy”, od lat znajduje swoje miejsce w kalendarzach rolników, sadowników i ogrodników.
Wszystko wskazuje więc na to, że początek tegorocznej wiosny będzie dynamiczny i zmienny – z jednej strony przyniesie wyraźne ocieplenie i roztopy, z drugiej nie zabraknie jeszcze typowych dla tego okresu ochłodzeń. To właśnie taka przejściowość jest najbardziej charakterystyczną cechą przedwiośnia w Polsce.
Aleksandra Kulpińska